Fundacja Przyjaciele Martynki

G.Liotti, B.Farina - Traumatyczny rozwój

Spis treści

Aktualna cena to 40 zł. plus 15 zł. koszt wysyłki. 

Książka Liottiego i Fariny (2011) stanowi kompendium tego, co autorzy określają wymiarem traumatyczno - dysocjacyjnym.

Koncepcja traumy zostaje ponownie zdefiniowana poprzez określenie “traumatyczny rozwój”, rozumiany jako stałe warunki przytłaczającego zagrożenia, którego nie można uniknąć, powtarzającego się z kumulującymi się skutkami w trakcie dłuższego okresu czasu rozwoju jednostki.

W modelu Liottiego i Fariny doświadczenia traumatyczne nie tworzą patologii dysocjacyjnej zgodnie ze sztywną deterministyczną logiką, lecz raczej komplementarną perspektywą skonsolidowanej rzeczywistości klinicznej. Zjawiska dysocjacyjne mogą bowiem mieć swoje źródła również w traumatycznym rozwoju.

Zaburzenia po traumatycznym stresie nie opisują bardziej subtelnych wydarzeń traumatycznych, a szczególnie przedłużającej się ekspozycji na wydarzenia zaburzające emocjonalnie i stały brak afektywnej synchronizacji pomiędzy dzieckiem a postacią przywiązania; w takim znaczeniu mówienie o traumatycznym rozwoju umożliwia włączenie do obrazu klinicznego wielorakich struktur funkcjonowania, ponieważ wiele zaburzeń osi I i osi II mogą łączyć się z traumą rozwojową zwracając się ku procesom dysocjacyjnym również wiele lat po  krytycznych wydarzeniach ze współwystępowaniem faz znaczącego zaburzeń.

Autorzy analizują następnie pewne kliniczne implikacje, stawiając w centrum refleksji problematykę przywiązania. Ponieważ wewnętrzny model operacyjny przywiązania zdezorganizowanego stanowi jedną ze struktur umysłowych predysponujących do łatwiejszego odpowiadania na przeżycia traumatyczne za pomocą dysocjacji,  uważają, iż aktywacja systemu przywiązania w ramach sesji terapeutycznej stanowi poważne ryzyko załamania się przymierza terapeutycznego i przedwczesnego przerwania terapii przez pacjenta. Pacjent z przywiązaniem zdezorganizowanym, wówczas, gdy terapia aktywuje jego system przywiązania przedwcześnie i w niekorzystny sposób, może bowiem szybko wejść w wymiar dysocjacyjny i poczucia unicestwienia psychicznego, które z tego wynika. 

W odróżnieniu od tego, co następuje w trakcie terapii zaburzeń posttraumatycznych, terapeuta, który prowadzi terapię podmiotu po traumatycznym rozwoju skutkującego innymi obrazami klinicznymi, powinien prowadzić terapię z wyjątkową ostrożnością, starając sie przede wszystkim o aktywację systemu kooperacji i zapewnić pacjentowi poczucie bezpieczeństwa. W ten sposób, by dzięki fazie stabilizacji symptomów i tworzeniu zaufania możliwe staje się zażegnanie niebezpieczeństwa ponownej traumatyzacji następującej po aktywowaniu się dynamiki przywiązania zdezorganizowanego.

Staje się więc wyjątkowo istotną praca nad zdolnościami metapoznawczymi, kompetencjami relacyjnymi, zdolnością do regulacji emocji; wraz z nimi pierwszorzędowymi celami będą oddziaływania kliniczne zmierzające do tworzenia emocjonalnego doświadczenia korekcyjnego począwszy od relacji terapeutycznej, stopniowe przezwyciężenie lęków związanych z przeżyciami przywiązaniowymi, integracja zdysocjowanych stanów umysłowych i emocjonalnych. 

Podmioty z przywiązaniem zdezorganizowanym – wzorcem, w którym w paradoksalnym procesie  aktywowane są obie odpowiedzi na traumę – obrona i proszenie o opiekę – zaangażowane są w utrzymywaniu własnych relacji interpersonalnych odłączonych od systemu motywacyjnego przywiązania, uciekając się do strategii kontrolujących, które nie implikują inwestowania emocjonalnego; z tego powodu terapia traumatycznego rozwoju zwraca się ku bieżącemu wymiarowi bolesnych doświadczeń, po to, by jednostka mogła przepracować reprezentację siebie w której traumatyczna treść łączy się z innymi elementami wiedzy o sobie w obraz, który jest spójny i dający się tolerować.


Recenzja książki „Traumatyczny rozwój” – Giovanni Maria Ruggiero


W tym wydaniu autorzy ponownie przedstawiają – rozwijając je – główne idee strukturalne modelu [poznawczo-ewolucjonistycznego]: zwracanie uwagi na neuronalną i rozwojową bazę aktywności umysłowej i jej zaburzeń, próba pogodzenia tej podstawy z wizją poznawczą, a więc reprezentacjonistyczną i komutacjonalną aktywności umysłowej oraz propozycję dysocjacji jako centralnego procesu patologicznego.
Główna zasługa hipotezy ewolucjonistycznej to wzięcie pod uwagę tego, iż – po modelach kolektywistycznych wywodzących się z badań neuroanatomicznych mózgu – nie jest możliwy do utrzymania model teoretyczny czysto komputacjonalny umysłu, tak w formie komputacjonizmu klinicznego i trochę intuicyjnego Becka, jak i rozbudowanych formach początkowych prac Fodora. Ponadto zasługą drugiego autora – Fariny, jest dodanie do teoretycznego zacięcia Liottiego, uwagi skupiającej się na klinice i na procesie terapeutycznym.
Według Liottiego i Fariny terapia odzwierciedla ich hipotezę psychopatologiczną. Zaburzenia emocjonalne wynikają z nieprawidłowego rozwoju emocjonalnego, który ułatwiany jest przez bolesną, jeśli nie wręcz traumatyczną relację opieki. Ta bolesna sytuacja relacyjna i emocjonalna powoduje brak poznawczego rozwoju wyższych funkcji umysłowych, tak, iż podmiot nie jest w stanie zarządzać złożonymi planami życia, które satysfakcjonują potrzeby indywidualne. Konsekwencją jest rozwój różnych zaburzeń emocjonalnych, które oscylują od lęku aż po cięższe przypadki impulsywności i dysocjacji.

Książka ma również inna wartość: tym razem Liotti i Farina dokonali znaczącego kroku naprzód w ich definiowaniu tego, jakie są główne praktyczne i wykonawcze zasady terapii poznawczo-ewolucjonistycznej. Liotti i Farina podkreślają terapeutyczną wartość parytetowej relacji interpersonalnej pomiędzy terapeutą a pacjentem, relacji, która inicjuje wzrost bardziej rozbudowanych zdolności metapoznawczych niż te, którymi dysponował pacjent przed podjęciem terapii. Ta terapeutyczna zasada jest z pewnością użyteczna i silna empirycznie i łączy się z tym, co stanowi treść wcześniejszej książki autorstwa Liottiego i Monticelliego „Podręcznik AIMIT (2008), w której szczególnie cenny jest wysiłek podjęty przez autorów w zdefiniowaniu harmonijnych i nieharmonijnych interakcji w trakcie terapii.
Uważam, iż z klinicznego punktu widzenia najbardziej rozbudowany aspekt propozycji Liottiego i Fariny stanowi rozróżnienie pomiędzy kooperacyjną i parytetową funkcją terapii a tą opiekuńczą. Rozróżnienie to powoduje, iż terapia nie sprowadza się nigdy do prostej zastępczej reparentyfikacji. Podjęcie kooperacji stanowi aktywność parytetową i nie odpowiada opiekowaniu się.
Kolejny krok, którego oczekujemy od Liottiego i Fariny to jeszcze bardziej szczegółowy i praktyczny podręcznik kierowania relacją terapeutyczną na podstawie systemy motywacyjne. Książka „Traumatyczny rozwój” stanowi z pewnością ważny krok ku lepszemu określeniu terapeutycznemy kierunku dojrzałych już refleksji teoretycznych i badań empirycznych.