Fundacja Przyjaciele Martynki

Krótki wstęp do Control-Mastery Theory - cz. III

Control Mastery Theory podkreśla aktywną rolę, jaką w procesie psychoterapeutycznym odgrywa pacjent: każdy z nas przychodzi na terapię zmotywowany do tego, by przezwyciężyć swoje problemy i nieświadomie do tego się przygotowuje. W trakcie pierwszych sesji stara się dostarczyć terapeucie wszystkich informacji, które mogą być mu pomocne dla zrozumienia celów, które dzięki terapii chce osiągnąć, patogennych przekonań, które go ograniczają, [rodzajów] poczucia winy z nimi związanych i traum z jakich wynikają. Ponadto stara się pomóc zrozumieć terapeucie to, czego potrzebuje by czuć się dobrze: postawę jaką powinien wobec niego przyjąć, sposoby na jakie może pomóc mu zaprzeczyć swoim patogennym przekonaniom, tzn. jakie testy mu będzie robić i  jaki sposób chce, by terapeuta mu odpowiedział, oraz to (insight), co użyteczne  było by osiągnął po to, by panował nad swoimi problemami i by osiągnął swoje cele.  

Plan strukturyzuje więc modalności i sukcesję z jaką pacjent testować będzie swoje patogenne przekonania bazując na rozważaniach na temat bezpieczeństwa : generalnie patogenne przekonania, które odczuwa jako zagrażające zostaną poddane próbie dopiero wówczas, gdy w relacji terapeutycznej poczuje się on wystarczająco bezpiecznie. Plan pacjenta, pomimo tego, iż jest dosyc precyzyjny, nie jest jednak stałą mapą, jest on relatywnie plastyczną strategią osiągania własnych celów i zaprzeczenia własnym patogennym przekonaniom. Pacjent w rzeczywistości może modulować własny plan w oparciu o cechy charakterystyczne i techniki terapeuty lub w oparciu o zmiany, jakie następują w jego życiu w miarę postępowania terapii.  

Psychoterapeuta powinien pomagać pacjentowi w realizacji jego planu, powinien być zawsze po jego stronie: powinien stanąć u jego boku przy osiąganiu jego celów i przezwyciężeniu jego patogennych przekonań. Dlatego też konieczne jest to, by rozumiał plan pacjenta i zdecydował jak ma się w stosunku do niego zachowywać i jak opierając się na nim oddziaływać. Dobra psychoterapia nie może być więc niż specyficzna dla przypadku, poniewa każdy pacjent posiada odmienne cele, patogenne przekonania oraz odmienne sposoby poddawania ich próbie.  

Sformułowanie planu jest więc pierwszym krokiem, jaki klinicysta powinien zrobić przyjmując pacjenta na terapię. W trakcie pierwszych sesji, historia jego życia, jego relacje, problemy, symptomy i sposób wchodzenia w relację z terapeutą oraz to, jak reaguje na oddziaływania terapeuty będą dostarczać użytecznych informacji w wyodrębnieniu elementów stanowiących plan. Do oceny poprawności własnego wpływu i zmieniania go, gdy będzie to konieczne, terapeuta powinien zwracać uwagę na odpowiedzi pacjenta na jego oddziaływania. Oddziaływanie sprzeczne z planem pacjenta może w rzeczywistości doprowadzić tego ostatniego do oddalenia się od swoich celów, do bycia bardziej lękowym i depresyjnym, mniej odważnym i mniej zdolnym do wglądu. I przeciwnie, oddziaływanie zgodne z planem doprowadzi pacjenta do większego poczucia bezpieczeństwa i bycia bardziej zrelaksowanym, zdolniejszym do wglądu i wiwiększego zbliżenia się do własnych celów. Liczne badania empiryczne ukazują, iż zbieżność oddziaływań terapeuty z planem pacjenta sprzyja osiąganiu dobrym wynikom terapii.

Z punktu widzenia Control Mastery Theory interpretacja jest jednym z wielu narzędzi, jakie może wykorzystywać terapeuta pomagając pacjentowi w zaprzeczaniu jego patogennym przekonaniom i osiąganiu swoich celów. Jak jakakolwiek inna komunikacja, postawa lub oddziaływanie, interpretacja ma więc nadrzędną funkcję sprawiania, by pacjent czuł się bezpieczny i wspierania go w kierowaniu się swoim planem. 

Inną funkcją komunikacji terapeuty jest pomaganie pacjentowi zrozumieć to, jakie są dawne sytuacje lub relacje, które są źródłem jego patogennych przekonań i wzmacniały jego poczucie winy oraz tego, w jaki sposób rozwój tych przekonań pomocne mu było w dostosowaniu się do swojego środowiska w jakim żył w przeszłości. Promując działania rekonstrukcyjne tego typu interpretacje uśnierzają  cierpienia pacjenta wspierając go w próbach panowania nad swoimi problemami ponieważ wyjaśniają mu to, iż przekonania, które rozwijał od momentu tamtych traum nie mają nic wspólnego z obecną rzeczywistością i nie są wyrazem czegoś wadliwego, co on ma wewnątrz. W konsekwencji interpretacje będą tym skuteczniejsze im bardziej zgodne są z planem pacjenta (pro-plan). 

Terapeuta może wykorzystywać interpretacje by zdać test pacjenta, zdemaskować jego patogenne przekonania i normalizować jego problemy. Nawet jeśli pacjent jest w stanie czynić postępy i osiągać wgląd w sposób autonomiczny – jeśli terapeuta pomagalmu będzie w czuciu się bezpiecznie – interpretacja w każdym przypadku stanowi użyteczne narzędzie w ułatwianiu generalizowania tego, co zrozumiał na temat siebie w trakcie terapii, w formę werbalną i jawną tak, by mógł nową wiedzę wykorzystywać w swoim życiu codziennym. 

Ważne jes też to, by pamiętać, że to nie jawna zgoda pacjenta stanowi wiarygodne kryterium oceny dobroci interpretacji lecz – podobnie jak w przypadku jakiegokolwiek innego oddziaływania terapeuty – reakcja jaką ona wzbudza u pacjenta: jeśli obserwuje się, iż odczuwa ulgę, jest bardziej świadomy i odważniejszy w testowaniu terapeuty, klinicysta może z tego wnioskować, iż jest na dobrej drodze. Ponadt, można byś relatywnie pewnym dobroci linii interpretacji jeśli w trakcie kilku tygodni pacjen ujawni oznaki postępu.  

Tak czy inaczej, niektórzy pacjenci nie tolerują interpretacji lub nie tolerują jej w jakiejś specyficznej fazie psychoterapii, ponieważ odczuwają ją jako ponowne doświadczanie krzywdzących zachowań, osądzających lub inwazyjnych jakich doświadczyli w przeszłości. W takim przypadku terapeuta musiał będzie wykorzystywać odmienne oddziaływania, zdać testy pacjenta lub przyjąć właściwą postawę, by pomóc pacjentowi poczuć się bezpiecznym – bo w rzeczywistości takie są jego priorytety. Jeśłi pacjent doświadcza autentycznego poczucia bezpieczeństwa, samodzielnie wykona większą część pracy.

Zgodnie z Control Mastery Theory oraz zgodnie ze wskazaniami badań empirycznych nad psychoterapią, to co naprawdę czyni zmianę możliwą to relacja, która nawiązuje się pomiędzy pacjentem a terapeutą. Relacja oczywiście modelowana na podstawie specyficznych wymagań danego pacjenta, tzn. potrafiąc dać mu dokładnie taki rodzaj doświadczeń, który – w zgodzie z jego nieświadomym planem, pomoże mu zaprzeczyć patogennym przekonaniom, które przeszkadzają mu w osiągnięciu jego zdrowych i realistycznych celów. 

Jak mogliśmy zobaczyć, relacja z klinicystą tworzy się poprzez jego komunikacje w trakcie sesji terapeutycznej, sposób, w jaki odpowiada na testy pacjenta, a bardziej ogólnie poprzez postawę, jaką przyjmuje klinicysta, tj. poprzez ton głosu, sposób i czas komunikowania się z pacjentem lub po prostu go słucha, oraz to, co manifestuje, bądź czego nie ujawnia. W rzeczywistości to postawa terapeuty czyni doświadczenie terapeutyczne „emocjonalnie korekcyjne”, a więc autentycznie transformujące.  

Jak mogliśmy to jednak zaobserwować, każda osoba potrzebuje odmiennych doświadczeń po to, by naprawdę czuć się bezpiecznie i przychodzi na terapię z własnym planem przezwyciężenia patogennych przekonań, które stanowią dla niego przeszkody w życiu. Oznacza to, że nie istnieje jedna optymalna i sama w sobie „terapeutyczna” postawa wobec wszystkich pacjentów, „dobroć” i skuteczność swego rodzaju sposobu bycia i wchodzenia w interakcje w trakcie sesji zależne są od planu pacjenta, od tego, jakie są jego patogenne przekonania, sposoby w jakie chciałby, by im zaprzeczyć, od minionych doświadczeń relacyjnych, które go straumatyzowały oraz celów, które chciałby by mu pomóc osiągnąć.  

Właśnie z tego powodu, wybór postawy nie może być jedynie specyficzny dla przypadku lecz również specyficzny ze względu na daną chwilę, czy też musi zależeć od typu patogennego przekonania, nad którym pacjent pracuje w danej chwili, oczywiście również od rodzaju testu poprzez który tego dokonuje. Oznacza to, iż – nawet w przypadku tego samego pacjenta - w różnych momentach terapii lub wręcz tej samej sesji terapeutycznej, najbardziej właściwa postawa może być odmienna.  

Biorąc pod uwagę tę ogromną różnorodność możliwości wyboru przyjęcia optymalnej postawy, można wyodrębnić dwie zasadnicze wskazówki:

- klinicysta powinien przyjąć postawę odmienną od tej, jako przyjęłi traumatyzujący rodzice, a która zapoczątkowała rozwój patogennych przekonań;

- [powinien] przyjąć odmienną postawę od tej, jaką przyjął pacjent w relacji z traumatycznymi rodzicami. 

Kieryjąc się tymi ogólnymi wskazówkami, klinicysta może ofiarować pacjentowi nie tylko optymalny kontekst relacyjny do poddania próbie i zaprzeczeniu [patogennym] przekonaniom, które go ograniczają lecz daćmu przykład odmiennego sposobu bycia, rzeczywistą i konkretną ludzką pomoc oraz nadzieję na to, że istnieje inny sposób życia i miłości. 

Z tego, co powiedziano, można łatwo zrozumieć, że terapeuta nigdy nie może być   neutralny w klasycznym tego słowa znaczeniu lecz musi zawsze popierać i wspierać te części pacjenta, który działawkierunku zaprzeczenia patogennym przekonaniam, dając mu okazję, dostarczając mu odmienne reakcje i odpowiedzi od tych, które go straumatyzowały lub, które jak dziecko zmuszony był przyjąć. To właśnie z tego powodu pacjenci są bardzo zainteresowani zrozumieniem, jaki jest stosunek terapeuty do ich patogennych przekonań. Jego reakcje na ich przekazy, a ogólnie jego sposób bycia, stanowią okazje dzięki którym może poddać próbie ten ograniczający system przekonań i uczuć, który im przeszkadza i właśnie od którego chcieliby się uwolnić. Z tego właśnie powodu pacjent odczytywał będzie postawę terapeuty w nawiązaniu do swoich celów, przekonań i poczycia winy. Nie postrzega go więc w sposób „obiektywny” lecz będzie interpretował to co mu mówi i sposób, w jaki mu mówi w świetle elementów swojego planu. Pacjent, który potrzebuje poczucia posiadania prawa do przeciwstawienia się kontrolującemu i autorytarnemu rodzicowi najprawdopodobniej „czytał” będzie oddziaływania klinicysty głównie chcąc zrozumieć, czy ten go wspiera w jego prawie do wyemancypowania się czy też – jak rodzice – również terapeuta stara się popporządkować go sobie. Tak, jak pacjent przytłoczony wszechmocnym poczuciem odpowiedzialności starał się będzie zrozumieć, czy jest rzeczywiście możliwe zaprzestanie przyjmowania na siebie nieszczęść innych bez bycia oskarżanym lub opuszczonym.  

Dla niektórych pacjentów, ciężkich stanach poważnej kruchości narcystycznej i cierpiących na silną nienawiści do siebie, postawa staje się wręcz jedynym możliwym narzędziem terapeutycznym, ponieważ często mają oni tendencję do odczytywania jakiegokolwiek oddziaływania terapeutycznego w świetle ich patogennych przekonań. Z tego powodu jakiegokolwiek podkreślanie, porównanie lub też jedynie delikatna próba namówienia ich do refleksji nad sobą i swoim zachowaniem przeżywana jest jako kolejna krytyka i poddanie w wątpliwość, jako ponowna traumatyzacja. W niektórych przypadkach również empatyczne komentarze i oddziaływania skierowane na przybliżenie im tego, jak się czuli są energicznie odrzucane, ponieważ odbierane są  jako formy  litości lub potwierdzenia ich katastroficznego sposobu odczuwania. W takich przypadkach postawa nie jest jedynie jednym z narzędzi terapeutycznych i nie jest też jednym z ważniejszych lecz staje się wręcz jedynym możliwym [do zastosowania] narzędziem. Terapia taka, nazwana „terapią poprzez postawę”, może być bardzo powolna i bardzo długa, lecz w niektórych przypadkach jedyną możliwą.

Zgodnie z Control Mastery Theory, określenie "coaching behavior" odnosi się do wszystkich tych komunikacji, postaw i zachowań, które stosują pacjenci w trakcie psychoterapii by instruować, kierować i pomagać klinicyście w zrozumieniu centralnych elementów ich nieświadomego planu, lub też tego, jakie są ich cele, co im przeszkadza w osiągnięciu ich (patogenne przekonania lub poczucie winy) i w jaki sposób chcieliby zaprzeczyć patogennym przekonaniom, które ograniczają ich (test). Ich celem jest aktywne ułatwianie tworzenia relacji, w której mogą czuć się bezpiecznie i w której można im pomóc.  

Zachowania i komunikacje coachingu mogą być bezpośrednie, jasne i jawne lub niebezpośrednie, niejawne i aluzyjne, mogą być wręcz paradoksalne. Od czego jednak zależy stopień bezpośredniości i jasności komunikacji i zachowań coaching? 

Kiedy jesteśmy świadomi uczuć, myśli i motywacji, które leżą u podstaw naszych zachowań, jesteśmy w stanie wyrażać je w jasny i bezpośredni sposób, bez uciekania się do zbędnych słów, ale by to zrobić musimy czuć się bezpieczni.  

Oznacza to, iż ten sam pacjent może w bezpośredni sposób komunikować pewne aspekty swojego planu, lecz w niejawny i niebezpośredni sposób sugerować nam te, które odczuwa jako bardziej niebezpieczne dla siebie lub dla relacji z nami. Pacjent może w otwarty sposób mówić o tym, czego potrzebuje jedynie wówczas, gdy jest pewien tego, że klinicysta go zrozumie i odpowie mu w odpowiedni do jego komunikatów sposób, może jednak być prawdą również przeciwieństwo tego.  

Pacjenci mogą stosować coaching w bardziej ożywiony, jasny i bezpośredni sposób również wówczas, gdy potrzebują zdobyć większe poczucie bezpieczeństwa w relacji z klinicystą, jakby mówili: „Zważywszy na to, że mnie nie rozumiesz, powiem ci to z maksymalną jasnością!". 

Nawet jeśli działania coachingu mogą występować w jakimkolwiek momencie, możemy wyodrębnić trzy momenty psychoterapii, w których wykazują one tendencję do większego nasilania się: na początku terapii, przed, w trakcie i po teście oraz wówczas, gdy pragnie się zmiany w relacji terapeutycznej.  

Na początku terapii, pacjenci stosują coaching po to, by przygotować terapeutę do pracy z nimi, by zakomunikować mu ich nieświadomy plan. Niektóre badania empiryczne (O’Connor i in. 1994) ujawniły, iż w trakcie pierwszych sesji psychoterapeutycznych pacjenci są bardziej świadomi własnych problemów i mają większy wgląd w to, co następnie będą ukazywać. Aktywność coachingu nasila się wówczas, gdy pacjenci przygotowują się do testowania terapeuty, w trakcie testu i po jego rozwiązaniu. Dzieje się tak dlatego, że testy stanowią dla pacjentów bardzo delikatne momenty, te, w których poddają próbie swoje patogenne przekonania mając nadzieję na to, że terapeuta im zapreczy. Z tego punktu widzenia, pacjenci stosują coaching przed testem po to, by zwiększyć prawdopodobieństwo tego, iż klinicysta zda test. W trakcie testu stosują go by zachęcić do stosowania takich oddziaływań, które są kompatybilne z planem oraz po to, by wskazać terapeucie, że się myli i by pozwolić mu zrozumieć, iż musi zmienić swoją postawę, zachowanie i sposób komunikacji, ponieważ ryzykuje potwierdzeniem ich patogennych przekonań. 

W przeciwnym przypadku, po teście pacjenci mogą komunikować terapeucie to, iż go zdał informując go o skuteczności jego oddziaływań i zachęcając go do tego, by dalej tak postępował lub o tym, że jest na właściwej drodze. Aktywność coachingu może się nasilać wówczas, gdy pacjent odczuwa potrzebę zmiany w relacji terapeutycznej. Przykładowo, często zdarza się to, że po zaprzeczeniu jakiemuś patogennemu przekonaniu i osiągnięciu swojego celu pacjenci chcą pracować nad osiągnięciem innych celów, a w niektórych przypadkach, po to, by tego dokonać potrzebują tego, by terapeuta zmodyfikował swoją postawę, zachowanie i komunikację. Coaching może być wykorzystywany do osiągnięcia tego.

Podsumowując, pacjenci stają się dla swoich klinicystów coachem po to, by pomóc mu zrozumieć to, jakie są ich cele i patogenne przekonania, w jaki sposób chcieliby by im pomóc, jaka postawa terapeutyczna była by dla nich najkorzystniejsza oraz to, co potrzebują zrozumieć z własnego życia umysłowego i z własnej historii. Mogą to robić zawsze, lecz w szczególny sposób robią to na początku terapii, przed, w trakcie i po zakończeniu ważnego testu oraz wówczas, gdy odczuwają potrzebę tego, by terapeuta zmienił swoje podejście.

 

Sny, ponad to, że są wybraną sferą zainteresowania psychoanalizy i psychologii dynamicznej, stanowią aktywność myśli, która wzbudzała zainteresowanie człowieka już od starożytności. Są one związane ze snem, a zwłaszcza fazę REM, w trakcie której wyobrażenia i dzwięki tworzone przez umysł przeżywane są przez podmiot jako z pozoru realne. Często pytamy o to, dlaczego się śni, co reprezentuje jakiś sen, jak może nam pomóc i jaki jest jego cel.Odpowiedź na te pytanie często okazuje się skomplikowana i złożona; pomimo tego wielu autorów przez stulecia starali się znaleźć klucz do czytania [interpretowania] najbardziej tajemniczej i ukrytej części nas. Często zadajemy sobie pytanie, czy możliwe jest interpretowanie snów, co mają wspólnego z rzeczywistością, która nas otacza i czy możliwe jest określenie związku pomiędzy snem i świadomością. Ponadto, cechy charakterystyczne snów zmieniają się z osoby na osobę a w konsekwencji ich interpretacja przyjmuje znaczenie ściśle osobiste.  

Zgodnie z perspektywą Control Mastery Theory, sny stanowią wytwór “zdolności do wyższego funkcjonowania umysłowego” nieświadomego, są ukierunkowane na adaptacje i regulowane są przez kryterium bezpieczeństwo vs zagrożenie. W snach staramy się w rzeczywistości stawić czoła niepokojom, które niesie życie. Osoby śnią po to, by dalej snuć refleksję nad lękami, niepokojami, które nie zostały rozwiązane dzięki myśleniu w stanie czuwania, ale nie tylo: każdy z nas śni po to, by zwrócić uwagę na problem, który zaniedbał i którego jeszcze nie rozwiązał w trakcie życia na jawie, by podjąć jakąś decyzję, zganić się za jakiś błąd lub pocieszyć się po doznanej stracie. Śniąc poszukujemy sposobu lepszego zrozumienia, jakie są nasze cele, jaką drogą pójść oraz jakie przeszkody przeszkadzają nam w osiągnięciu ich. W takim znaczeniu sny nigdy nie dotyczą rzeczy banalnych lub nic nie znaczących.  

Osoba śniąca może konstruować swój sen na wiele sposobów; może opowiadać w realistyczny sposób prostą historię lub bazować na ironii. Poprzez mało jasny sen osoba śniąca może odczuwać siebie samego, przygotowującego się do stawienia czoła zadaniu, które wymagać będzie gotowości do szybkiego reagowania, by uniknąć zmieszania. Sen może ujawniać swój przekaz poprzez metaforę lub może mieć charakterystykę situation comedy, farsy, lub kryminału. Sn mogą być beztroskie i żartobliwe lub mogą mieć powagę i znaczenie biblijnego proroctwa.  

W codziennym życiu szczęśliwe sny są bardzo żadkie, a powód tego jest taki, iż ludzie nie mogą sobie na nie pozwolić. Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie dlatego, że śnienie szczęśliwych snów mogłoby łudzić nas i uniemożliwiać nam na bycie adekwatnie przygotowanymi do stawiania czoła problemom w naszym życiu. W takim sensie powód, dla którego większa część snów związana jest z nieprzyjemnymi emocjami jest oczywisty: sen stanowi próbę stawienia czoła jakiemuś problemowi, znalezienia sposobu przezwyciężenia go i opracowania planu poradzenia sobie z nierozwiązanymi sytuacjami lub specyficznymi kłopotami.  

Praca ze snem w trakcie psychoterapii umożliwia więc zrozumienie tego, czym niepokoi się jakiś pacjent, w jaki sposób stara się radzić sobie ze swoimi problemami, jakie są patogenne przekonania wobec których chciałby otrzymać pomoc, jakie są cele, które chce osiągnąć, kiedy praca, jaką z nami wykonuje postępuje właściwie, jak nas odbiera i czy chciałby by coś w relacji z nami uległo zmianie. Niemniej jednak nie wszystkie sny mogą być łatwo lub w pełny sposób interpretowane, można również pracować wówczas, gdy sny nie występują.   

Kolejnym wyjątkowo użytecznym narzędziem pracy jest interpretacja fantazji, szczególnie zaś fantazji seksualnych pacjenta. Główny cel fantazji seksualnych jest w rzeczywistości konstruowanie wyobrażeniowych scenariuszy, które zaprzeczałyby patogennym przekonaniom najbardziej odbijających się na życiu relacyjnym, emocjonalnym i seksualnym danej osoby. W taki sposób umożliwiają jej czucie się wystarczająco bezpiecznie by móc podniecić się seksualnie i otworzyc się na relację. Fantazje seksualne stanowią więc uprzywilejowany kanał dostępu do świata patogennych przekonań danej osoby. By przytoczyć prosty przykład, jakaś kobieta może odczuwać jako szczególnie podniecającą fantazję rozbierania się przed partnerem ponieważ tego typu sytuacja zaprzecza jej patogennemu przekonaniu na temat bycia mało atrakcyjną. Podobie mężczyznę może podniecać wyobrażenie „wzięcia siłą” kobiety, która podnieca taki jego sposób postępowania, ponieważ za pomocą tego wyobrażenia zaprzecza swojemu patogennemu przekonaniu iż jego potrzeby i pragnienia są zbyt gwałtowne, intensywne i ranią drugą osobę.